piątek, 14 listopada 2014

Jabłkowe cinnabons

Cinnabons to przepyszne, pulchne drożdżowe bułeczki w kształcie ślimaków, które już kiedyś prezentowałam. Wtedy też rozczulałam się nad tym, na ile sposobów można je nadziać. Opcji  jest naprawdę bez liku, oprócz klasycznego cynamonu przygotowywałam już truskawkowe, czekoladowe z masłem orzechowym i jabłkowe. Nie sposób byłoby je wszystkie tutaj opisać, ale postanowiłam zaprezentować Wam właśnie tę ostatnią propozycję, gdyż jabłko to jeden z tych smaków, które zimą konsumuje szczególnie dobrze. Bez zbędnych ulepszeń, proste i pyszne, bo w końcu "less is more". Polecam w formie przekąski w południe lub doskonałego dodatku do wieczornej, rozgrzewającej herbaty.


Składniki na ok 12 bułeczek:
1 szklanka letniego mleka
2 i 1/2 łyżeczki suszonych drożdży
70 g bardzo miękkiego masła, pokrojonego
4 i 3/4 szklanki mąki
1/2 szklanki cukru
2 jajka
1 i 3/4 łyżeczki soli
łyżka oleju

Składniki na nadzienie:

2 duże winne jabłka
2 łyżki masła
2 łyżki brązowego cukru
1 kopiasta łyżeczka cynamonu

Składniki na lukier:
25 g miękkiego masła
85 g serka kremowego (polecam Piątnicę)
1 szklanka cukru pudru (wg uznania można dodać mniej lub więcej)
1/2 łyżeczki ekstraktu waniliowego

Wykonanie:
1. Mąkę wymieszaj z solą i drożdżami.
2. Dodaj mleko, masło, cukier oraz jajka i miksuj mikserem aż do uformowania ciasta.
3. Ugniataj ciasto rękoma ok. 5-10 minut, aż będzie gładkie i zacznie odklejać się od palców.
4. Górną część ciasta posmaruj olejem, a następnie przykryj je ściereczką i odłóż w ciepłe miejsce na 1-1,5 godziny.
5. W międzyczasie przygotuj nadzienie. Jabłka obierz i pokrój na plasterki. 
6. W niedużym rondelku umieść masło, jabłka i cukier i podsmażaj je na średnim ogniu przez kilka minut. Pod koniec zacznij je ugniatać drewnianą łyżką, aby otrzymać jednolity mus.
7. Do jabłek dodaj cynamon, podduś je jeszcze minutę i ściągnij z ognia.
8. Gdy minie 1-1,5 godziny od odłożenia ciasta drożdżowego, przełóż je na stolnicę obsypaną mąką i rozwałkuj na prostokąt o wymiarach ok. 30x40 cm.
9. Na rozwałkowanym cieście rozprowadź przygotowane wcześniej jabłka.
8. Zwiń ciasto jak roladę, zaczynając od dłuższego boku. Następnie pokrój je na równe 12 kawałków i umieść je w wysmarowanej tłuszczem i obsypanej mące foremce o wymiarach ok. 25x35 cm.
9. Foremkę przykryj ściereczką i ponownie odstaw w ciepłe miejsce na ok. 45 minut.
10. Po upływie tego czasu włóż formę do piekarnika nagrzanego do 190 stopni i piecz ok. 20-25 minut.
11. W międzyczasie zabierz się za lukier: w misie miksera umieść masło oraz serek kremowy i ucieraj kilka minut aż do powstania jednolitej masy.
12. Cały czas ubijając, dodawaj cukier puder, po 1/4 szklanki na raz.
13. Na koniec dodaj ekstrakt, wymieszaj.
15. Bułeczki polej lukrem kilka minut po wyciągnięciu ich z piekarnika.


Smacznego!

sobota, 8 listopada 2014

Drożdżowy zawijaniec z orzechami włoskimi prażonymi w karmelu

Pisząc tytuł tego postu, ślinka zaczęła mi cieknąć. Sama nazwa tego rarytasu budzi pożądanie (przynajmniej moje :>), a co dopiero, jeśli powiążemy to ze wspomnieniem jego niezapomnianego smaku. 
Ostatnio przypomniałam sobie o istnieniu w mojej szafce kuchennej przepięknej foremki (zakupionej w takim mało znanym sklepie IKEA) w kształcie, który mogłabym opisać mianem syntezy gwiazdy i róży. No i zaczęło się kombinowanie, co by w niej upiec. Powziętą decyzję uważam za bardzo trafioną.
Zresztą ten zawijaniec, dzięki niesamowitej magii ciasta drożdżowego, wyjdzie Wam całkiem pięknie nawet bez użycia jakiejś specjalnej foremki, możecie wykorzystać nawet zwykłą keksówkę czy tortownicę. Zachęcam wszystkich do eksperymentowania. Ciasto pięknie wyrośnie tak czy inaczej, więc zadowolenie jest gwarantowane.
A gdy już miałam załatwione sprawy estetyczne, to trzeba było skupić się nad kwestią najważniejszą - nadzieniem. Ponieważ zbliżają się późnojesienne mrozy, świszczące wietrzyska i dołujące mgły, to postawiłam na coś, co rozgrzewa i smakiem i kolorem - orzechy uprażone w domowej roboty karmelu, a następnie zmielone na nieziemsko dobry krem - MAGIA.


Składniki na ciasto:
450 g mąki pszennej
1 opakowanie (7 g) suszonych drożdży
50 g cukru
50 g roztopionego masła
2/3 szklanki letniego mleka
2 jajka
1 szczypta soli
1 łyżeczka cynamonu

Składniki na nadzienie:
220 g cukru
3 łyżki wody
125-200 ml letniego  mleka
50 g masła
1 szczypta soli
2 szklanki orzechów włoskich, obranych z łupin

Wykonanie ciasta:
1. Wszystkie składniki umieść w dużej misce i wyrabiaj rękoma przez 7-10 minut, aż ciasto stanie się jednolite i będzie odlepiało się od rąk.
2. Tak wyrobione ciasto ułóż w misce, przykryj ściereczką i odstaw w ciepłe miejsce na ok. 1,5 godziny. W tym czasie powinno podwoić swoją objętość.

Wykonanie nadzienia:
1. Cukier wysyp na patelnię i wylej na niego wodę.
2. Cukier z wodą podsmażaj na średnim ogniu, nie mieszając. W tym czasie posiekaj orzechy.
3. Gdy na patelni zaczną pojawiać się małe bąbelki, a cukier zacznie zmieniać kolor na złocisty, ostrożnie wymieszaj wszystko trzepaczką i zredukuj ogień na mały.
4. Powoli, stopniowo wprowadzaj 125 ml mleka, cały czas energicznie mieszając.
5. Dodaj masło, a gdy się rozpuści, wysyp na patelnię orzechy, wymieszaj i podsmażaj je na najmniejszym ogniu przez ok. 3 minuty. Uważaj, by nie przypalić. Jeśli mieszanina zacznie bardzo twardnieć, dodaj więcej mleka.
6. Ściągnij patelnię z ognia i pozwól karmelowi nieco ostygnąć, a następnie jego 3/4 (pozostała 1/4 posłuży Ci do dekoracji) umieść w misce i utrzyj go blenderem na w miarę jednolity krem.

Wykonanie zawijańca:
1. Wyrośnięte ciasto umieść na stolnicy obsypanej mąką i rozwałkuj na prostokąt o wymiarach ok. 50x35 cm.
2. Wierzch ciasta posmaruj przygotowanym nadzieniem orzechowo-karmelowym.
3. Ciasto pokrój na 6 plasterków, każdy o długości 35 cm.
4. Plasterki układaj jeden na drugim, a następnie powstały w ten sposób warstwowy prostopadłościan umieść w okrągłej foremce (ułóż go "na boku", czyli tak aby z góry widoczne były jego warstwy), zwijając go w ten sposób, aby dopasować do jej kształtu. Możesz też umieścić go w zwykłej keksówce i otrzymać piękny bochenek.
5. Foremkę przykryj ściereczką i odstaw na 30 minut.
6. Po tym czasie piecz ciasto w piekarniku nagrzanym do 170 stopni przez 30-35 minut.
7. Upieczone ciasto oblej resztką orzechów. Jeśli karmel stwardniał, to postaw go ponownie na małym ogniu i rozpuść, ewentualnie dodając troszeczkę mleka.


Smacznego!

sobota, 1 listopada 2014

Sernik krówkowy

Tym razem sprzeciwiam się ogólnej modzie na wypiekanie halloweenowych smakołyków dyniowych. W zeszłym roku przeżyłam z nią krótki romans i nie znalazłam w niej nic, co jakoś szczególnie przemówiłoby do moich kubków smakowych. I, mimo że w dalszym ciągu skrywam cichutką ochotę na wypieczenie dyniowej tarty, w trakcie tegorocznego halloweenowego okresu postanowiłam na smaki zupełnie inne.
Jednym z nich było połączenie, na myśl o którym od dawna ciekła mi ślinka. I nie tylko mi. Dwa słowa: sernik krówkowy. Z masą rozpuszczonych ciągutek i pyszną karmelową polewą na wierzchu. Brzmi jak straszna rozpusta i budzi obawę przed śmiertelnym przesłodzeniem, czyż nie? W związku z tym postanowiłam jak najbardziej ograniczyć wprowadzanie dodatkowego cukru, dzięki czemu - bez obaw! - poziom słodkości serniczka jest bez zarzutu. Sama nuta krówkowa jest delikatnie wyczuwalna, ale w połączeniu z karmelową polewą zostaje pysznie wyeksponowana. Och, no właśnie - ta polewa... Połączenie mojego ukochanego lukru z serka kremowego z domowej roboty karmelem od dawna siedziało mi w głowie i w końcu ziściło się - mniaaaam! 
Serniczek idealnie pasuje właśnie na chłodne wieczory, rozgrzewając nie tylko pysznym smakiem, ale i śliczną złotą barwą.


Składniki na sernik (na foremkę ok. 30x20 cm):
750 g sera twarogowego, zmielonego lub sera sernikowego
6 jajek
1/3 szklanki cukru
16 g cukru waniliowego
175 ml śmietanki kremówki
2 płaskie łyżki mąki pszennej
300 g krówek
5 łyżek mleka

Składniki na polewę karmelową:
90 g serka kremowego (polecam Piątnicę)
30 g miękkiego masła
1/4 szklanki cukru pudru
1/2 łyżeczki ekstraktu waniliowego
50 g cukru
25 ml śmietanki kremówki, o temperaturze pokojowej

Wykonanie sernika:
1. Krówki z dodatkiem mleka rozpuść w mikrofali na gładką masę i odstaw na kilkanaście minut do wystudzenia.
2. Utrzyj ser mikserem, na zmianę wbijając po jednym jajku i wprowadzając cukier oraz cukier waniliowy.
3. Do masy serowej wprowadź rozpuszczone krówki, cały czas miksując mikserem ustawionym na najwyższe obroty.
4. Zredukuj obroty miksera na niskie i dodaj śmietankę oraz mąkę.
5. Masę serową wylej do foremki wyłożonej papierem do pieczenia i piecz w 180 stopniach przez 50-60 minut.
6. Po upieczeniu odłóż sernik do ostudzenia na ok. 45 minut i wówczas rozsmaruj na wierzchniej warstwie polewę karmelową.

Wykonanie polewy:
1. 50 g cukru wsyp do rondelka i zalej łyżką wody. Postaw na średnim ogniu i, nie mieszając, zaczekaj, aż cukier zacznie się brązowić.
2. Do zezłoconego cukru stopniowo wprowadzaj śmietankę, mieszając energicznie trzepaczką.
3. Tak powstały karmel podsmażaj na małym ogniu jeszcze przez 2-3 minuty, uważając aby się nie przypalił. Po tym czasie odstaw go do całkowitego przestudzenia.
4. Gdy karmel przestygnie, umieść w misce masło, serek kremowy, cukier puder oraz ekstrakt waniliowy i zmiksuj je na gładką masę.
5. Następnie do masy wprowadź karmel (powinien być bardzo gęsty, ale nie zastygnięty) i ponownie utrzyj mikserem nastawionym na wysokie obroty, aż do uzyskania jednolitej konsystencji o złotawym kolorze.
6. Gotową polewę rozsmaruj na wierzchniej warstwie przestudzonego sernika, możesz też obsypać go kawałkami pokruszonych krówek. Tak przygotowane ciasto przełóż do lodówki na minimum kilka godzin, a najlepiej na całą noc.


Smacznego!

piątek, 17 października 2014

Orkiszowa tarta czekoladowo-śliwkowa

Jest mi bardzo wstyd, że tyle czasu mnie tu nie było, ale tryb mojego życia drastycznie się zmienił i czasu na dawne przyjemności zdecydowanie brakuje. Mam jednak nadzieję, że to tylko kwestia przyzwyczajenia i w zasadzie jestem pewna, że już wkrótce powrócę do dawnego weekendowego rytuału kuchennego. Nie będę umiała się oprzeć... Miałam nawet w planie pewien śniadaniowy projekt, ale póki co cicho-sza, bo w obecnej chwili nic nie jest szczególnie proste do przewidzenia ;)
Jak na razie prezentuję jednak wypiek, który składa się z owoców, bez których okres zmierzchu lata i rozkwitu złotej jesieni nie byłby taki sam. Mowa oczywiście o śliwkach. I to o śliwkach w szczególnie rarytasowej kompozycji, bo w duecie z czekoladą. Ten puszysty i mocno esencjonalny mus czekoladowy w smaku i konsystencji przypomina przepyszne brownie, rozpływające się w ustach. A ponieważ takie jesienne smaki szczególnie kojarzą mi się z mąką orkiszową, to taki też spód wykonałam pod tartę. Jeśli macie jakieś obawy przed stosowaniem mąki innej niż pszenna, to zapewniam Was, że ta alternatywna wersja ciasta kruchego tylko na tym zyskuje.
Ta tarta to  kolejny niezbity dowód na to, że czekośliwka jest jedną ze wspanialszych rzeczy na świecie.


Składniki na orkiszowy spód:
1,5 szklanki mąki orkiszowej
125 g masła, schłodzonego i pokrojonego w kawałki
3 łyżki cukru pudru
2 łyżeczki cynamonu
1 szczypta soli
5 łyżek zimnej wody

Składniki na nadzienie:
70 g masła
80 g czekolady gorzkiej
4 łyżki kakao
1 szczypta soli
2 jajka
100 g cukru
3 łyżki golden syrupu (można zastąpić płynnym miodem)
3 łyżki śmietany 12%
ok. 10 średniej wielkości śliwek
2 łyżeczki cynamonu

Wykonanie spodu:
1. Wszystkie składniki zagnieść na jednolite ciasto (można wspomóc się malakserem).
2. Z ciasta uformować placek, owinąć folią spożywczą i wstawić do lodówki na 0,5-1 godziny.
3. Po tym czasie ciasto rozwałkować i wyłożyć nim formę na tartę wysmarowaną masłem i obsypaną bułką tartą, docisnąć kciukiem do rancików.
4. Spód podpiec w 180 stopniach przez 15-20 minut.

Wykonanie nadzienia:
1. Czekoladę, kakao, sól i masło umieścić w rondelku zawieszonym nad garnkiem z gotującą się wodą (w tzw. kąpieli wodnej). Rozpuścić składniki na jednolitą masę.
2. Jajka z cukrem ucierać przez kilka minut, aż do powstania puszystej, jasnej, lekko ciągnącej konsystencji.
3. Do masy jajecznej dodać syrup/miód oraz śmietanę, zmiksować.
4. Dodać roztopioną czekoladę, wymieszać do uzyskania jednolitej masy.
5. Masę czekoladową wylać na podpieczony spód.
6. Śliwki pokroić w połówki lub w ćwiartki, pozbawić pestek, obtoczyć w cynamonie i ułożyć wewnątrz czekoladowego nadzienia.
7. Piec ok. 40 minut w 150 stopniach.


Smacznego!

piątek, 26 września 2014

Mini jagodowe galettes

Wróciłam na stare śmieci. Gdy wyjeżdżałam, było jeszcze całkiem sympatycznie. Gdy wróciłam, zwijałam się z zimna. Stare śmieci w żaden sposób nie spróbowały podarować mi choćby namiastki tego, z czym musiałam się pożegnać, wsiadając do samolotu. A wręcz przeciwnie.
Wspominając jednak o epoce przedwyjazdowej, epoce względnego ciepła i Słońca, nie sposób nie wspomnieć o moim ostatnim popełnionym w czasie jej trwania wypieku, który w rzeczy samej idealnie wpisuje się w ten letni klimat. Od dawna urzekały mnie bowiem rustykalne tarty, wykonywane bez użycia specjalnej foremki, a jedynie przy udziale własnych manualnych zdolności. W popularnej nomenklaturze figurują one pod nazwą "galattes". Tak więc ja zdecydowałam się na wykonanie małych galattes, ponieważ, do czego przyznaję się ze smutkiem, nie dorobiłam się jeszcze foremek na tartaletki. Stąd wykonałam je w taki oldschoolowy sposób. No i do środka wrzuciłam coś, co uwielbiam, a czego bardzo brakowało mi w mojej tegorocznej kuchni - jagody!
Ciasto  jest bardzo proste, w przeciwieństwie do naszego typowego kruchego w zupełności pozbawione jajek i prawie w zupełności cukru. W parze z jagodami skropionymi sokiem cytrynowym smakuje wybornie! 


Składniki (na około 9 ciastek):
1 i 1/4 szklanki mąki pszennej
1/2 łyżeczki soli
1 łyżka brązowego cukru (można zastąpić białym)
120 g masła
3 łyżki lodowatej wody
200 g jagód
2 łyżki mąki ziemniaczanej
1 łyżka startej skórki cytrynowej
2 łyżki świeżo wyciśniętego soku z cytryny
1/2 łyżeczki cynamonu
kilka łyżek mleka / roztrzepane jajko

Wykonanie:
1. Mąkę pszenną, sól i cukier wymieszaj w misce.
2. Do składników suchych dodaj masło, schłodzone i pokrojone w kostkę. Zagnieć. 
3. Pod koniec zagniatania dodaj wodę i wyrabiaj dalej aż do uzyskania jednolitego ciasta.
4. Ciasto owiń folią spożywczą i wstaw do lodówki na 20 minut.
5. Jagody wymieszaj ze skórką i sokiem cytrynowym oraz cynamonem.
6. Schłodzone ciasto wyłóż na stolnicę oprószoną mąką i wywałkuj na taką grubość, jak standardowe ciasto do tarty. 
7. Z ciasta wycinaj kółka o średnicy ok. 10-12 cm. W środku umieszczaj po 1-2 łyżce jagód, zostawiając spory margines dookoła. 
8. Pozostawiony margines zagnieć do środka w ulubiony przez Ciebie sposób (np. taki jak widoczny na zdjęciach poniżej :)), tak, aby większość jagód pozostała nieprzykryta (jeśli chcesz jednak zakryć całość owoców ciastem, pamiętaj o nacięciu go w kilku miejscach na wierzchu).
9. Tak przygotowane ciastka posmaruj z wierzchu mlekiem lub roztrzepanym jajkiem, możesz też obsypać je grubym cukrem.
10. Umieść ciastka na blasze wyłożonej papierem do pieczenia i piecz w 200 stopniach przez ok. 15 minut lub do ładnego zarumienienia.


Smacznego!

sobota, 13 września 2014

Tarta malinowo-miętowa

Jestem daleko od domu. Wpis dodaję w warunkach podróżnych. Pierwszy raz w życiu zjadłam dzisiaj robaka.
Ale tutaj poudaję przez chwilę, że wszystko jest jak zazwyczaj, wracając pamięcią do pewnej kompozycji, którą wymarzyłam sobie jakiś czas temu, a trochę później ją urzeczywistniłam. To jest właśnie wspaniałe w kuchni - spełnianie marzeń nigdzie indziej nie przychodzi tak łatwo.
Choć mięta kilka razy porządnie mi się na raziła i nauczyła podchodzić do niej sceptycznie, to ogłaszam, że w połączeniu z malinami smakuje świetnie. Nie bez znaczenia jest też lekko słonawy kakaowy spód z domieszką kawy, który wybornie kontrastuje ze słodyczą kremów.
A jeśli już przechodzimy do kwestii kremów, to nie mogłabym nie napisać kilku słów o malinowym curdzie. Albo o curdach w ogóle. Te gęste kremy na bazie jajek są przepyszne i dają ogromne możliwości do eksperymentowania z rozmaitymi owocami. A najlepsze jest w nich ich nieziemsko szerokie zastosowanie - od nadzień do tart i tortów, przez wsady do muffinek lub ciasteczek, a na dekoracjach dań i podjadaniu łyżeczką kończąc. 
Podsumowując, polecam.


Składniki na malinowy curd:
350 g malin, świeżych lub mrożonych
100 ml wody
4 jajka
100 g cukru
60 g masła

Składniki na miętowy krem:
330 ml mleka
65 g cukru
4 żółtka 
2 kopiaste łyżki mąki pszennej
2 kopiaste łyżki + 1 łyżeczka mąki ziemniaczanej
30 g masła
100-130 ml syropu lub likieru miętowego

Składniki na tartę:
225 g mąki
150 g masła
2 łyżki cukru pudru
1 jajko
1 łyżeczka soli
3 łyżki kakao
1 płaska łyżka zmielonej kawy

Wykonanie malinowego cudu:
1. Maliny i wodę umieszczamy w rondelku i podgrzewamy na średnim ogniu, aż do powstania musu.
2. Ugotowane maliny przecedzamy przez sitko do osobnego garnka i dodajemy do nich masło oraz cukier.
3. Garnek stawiamy na ogniu i podgrzewamy do roztopienia się masła i cukru.
4. W osobnej mieseczce roztrzepujemy jajka, a następnie bardzo powoli, cienkim ciurkiem wlewamy je do malinowego musu, cały czas podgrzewając na niewielkim ogniu i energicznie mieszając trzepaczką.
5. Mus podgrzewamy jeszcze koło 15 minut, mieszając, aż do porządnego zgęstnienia.
6. Na koniec curd miksujemy mikserem lub blenderem, aby pozbyć się ewentualnych grudek, po czym odstawiamy do ostudzenia.
Tak przygotowany curd możemy w słoiczku przechowywać przez kilka dni w lodówce.

Wykonanie kremu miętowego:
1. Zagotowujemy 260 ml mleka z 30 g cukru.
2. W misce ubijamy żółtka z pozostałym cukrem, aż do uzyskania gęstej, jasnej masy.
3. Do żółtek dodajemy mąkę pszenną, 2 kopiaste łyżki mąki ziemniaczanej oraz resztę mleka, miksujemy.
4. Powoli wlewamy masę z żółtek do gotującego się mleka, cały czas mieszając.
5. Mieszamy do czasu, aż krem zgęstnieje. Gotujemy jeszcze minutę.

6. Ściągamy z palnika, dodajemy masło, mieszamy do rozpuszczenia.
7. Następnie stopniowo wprowadzamy syrop lub likier, miksując po dodaniu każdej porcji. Dodajemy go tyle, aby uzyskał delikatną zieloną barwę i smak odpowiadający naszym wymaganiom.
8. Jeżeli po dodaniu mięty krem rozrzedzi się, ponownie stawiamy go na niewielkim ogieniu i podgrzewamy. W osobnej miseczce rozrabiamy 1 łyżeczkę mąki ziemniaczanej w 3 łyżkach mleka. Następnie dodajemy 2 łyżki ciepłego kremu miętowego, dokładnie mieszamy i wprowadzamy do reszty podgrzewanego kremu, energicznie mieszając trzepaczką. Podgrzewamy, mieszając, aż do ponownego uzyskania gęstego kremu.
7. Odstawiamy do całkowitego ostudzenia. Pod koniec można włożyć na chwilę do lodówki.

Wykonanie tarty:
1. Wszystkie składniki zagniatamy na jednolite ciasto, okrywamy folią i wstawiamy do lodówki na 1 godzinę.
2. Ciasto rozwałkowujemy na okrągły placek i przekładamy go na natłuszczoną blaszkę do tarty, wyrównując i dociskając brzegi.
3. Nakłuwamy i pieczemy w 200 stopniach przez 10 minut. Następnie zmniejszamy temperaturę do 180 i pieczemy kolejne 10-15 minut. 
4. Na spód upieczonego i dokładnie ostudzonego ciasta nakładamy 3/4 miętowego kremu. Na tę warstwę rozprowadzamy cały malinowy curd, wyrównujemy.
5. Pozostały miętowy krem wykładamy na malinowy curd w formie cienkich, równoległych pasków na całej powierzchni tarty. Ładne wzory otrzymamy, kreśląc wykałaczką stopniowo zmniejszające się okręgi, wszystkie o środku w środku tarty :)



Smacznego!

środa, 3 września 2014

Jogurtowa kostka kokosowa z malinami

To niesamowite uczucie, gdy ostatni dzień sierpnia nie wyróżnia się niczym szczególnym ani nie wpędza w stan prawie że depresyjny. I to równie niesamowite uczucie, gdy pierwszy dzień września spędzam w rozciągniętym swetrze, nie musząc się resztką sił zmuszać, żeby dotachać się do szkoły. Obu tych uczuć w końcu dane było mi posmakować i całkiem je sobie cenię. Tak cudownie rozciągnięte wakacje są oczywiście wspaniałe, ale ze smutkiem przyznaję, że ponurawa wrześniowa aura nie pozwala mi się nimi cieszyć w zupełności. Dlatego wszystkim, którzy tęsknią za pełnią lata, polecam wprowadzenie trochę słońca do kuchni. To cieszy podwójnie :)
Deser, który dzisiaj proponuję to lekki, delikatny przysmak, trochę odtłuszczony względem swojego śmietanowego pierwowzoru, do przygotowania którego możemy wykorzystać zarówno świeże jak i mrożone owoce. Te drugie sprawdzają się nawet lepiej, bo sprawiają, że żelatyna zastyga w mig. Wszystko wzbogaca delikatna, nie narzucająca się kokosowa nuta (chociaż, jeśli wolicie się jej pozbyć, mleko kokosowe możecie z powodzeniem zastąpić zwykłym) oraz przepyszny ciasteczkowy spód. 
Inspiracja stąd.


Składniki (na blaszkę ok. 20x25xm):
150 g ciasteczek owsianych (można wykorzystać też herbatniki, ciastka czekoladowe, digestive, spody Oreo czy jakiekolwiek inne kruche)
50 g masła, roztopionego
550 g jogurtu greckiego
1 puszka mleka kokosowego
7 łyżek cukru pudru, przesianego przez siteczko (można dodawać wedle upodobań smakowych)
3 łyżki syropu lub likieru kokosowego (można pominąć)
1 szklanka mleka
3 pełne łyżki żelatyny
1 szklanka malin, najlepiej mrożonych (można wykorzystać również inne owoce sezonowe)

Wykonanie:
1. Ciasteczka pokruszyć na drobne kawałki, zalać masłem i zagnieść palcami do połączenia.
2. Masą ciasteczkową wykleić dno formy wyłożonej papierem do pieczenia i wstawić do zamrażarki na 30-60 minut.
3. Mleko kokosowe dokładnie wymieszać trzepaczką z jogurtem greckim.
4. Dodać cukier oraz syrop / likier i ponownie dokładnie wymieszaj.
5. Zwykłe mleko podgrzać w rondelku, po chwili dodać żelatynę i dokładnie, energicznie mieszać trzepaczką, aż do rozpuszczenia, nie doprowadzając do wrzenia.
6. Mleko z żelatyną przelać do osobnej miski, a następnie cieniutkim strumyczkiem, powoli przelewać do niej masę kokosowo-jogurtową, cały czas energicznie mieszając trzepaczką.
6. Wybrać kilka najładniejszych malin, resztę pokruszyć na małe kawałeczki.
7. Do masy kokosowej wsypać pokruszone maliny, wymieszać, a następnie wylać ją na przygotowany wcześniej spód ciasteczkowy.
8. Blaszkę włożyć do lodówki na 10 minut (lub ok. pół godziny, jeśli używamy świeżych owoców), następnie wyjąć (masa powinna być już dość stężała) i na wierzchu ułożyć kilka całych malin, dla ozdoby.
9. Blaszkę ponownie włożyć do lodówki na ok. 2 godziny, do pełnego stężenia.



Smacznego!