poniedziałek, 7 kwietnia 2014

Kowbojskie ciastka amerykańskie

Już raz prezentowałam Wam przepis na zupełnie wyjątkowe american chocolate chip cookies. Dzisiaj powraca motyw ciastek amerykańskich, tym razem w trochę innym wydaniu. Są bardziej chrupiące, owsiane, a w środku napakowane wszystkim, co najlepsze - żurawiną, orzechami, płatkami migdałów i, rzecz jasna, kawałkami czekolady. Wspaniale komponują się z lodami śmietankowymi, polecam używanie ich zamiast łyżki!
Och, swoją drogą - uwielbiam ubierać ciasteczka w kokardy, naprawdę.


Składniki na ok. 60 ciasteczek:
1 szklanka drobnego białego cukru do wypieków
1 szklanka brązowego cukru
200 g masła, miękkiego
2 duże jajka
1 łyżeczka ekstraktu waniliowego
2 szklanki mąki (można użyć pół na pół mąki pszennej i mąki do chleba)
1 łyżeczka sody
1/2 łyżeczki soli
2 szklanki płatków owsianych (najlepiej tych górskich, a nie ekspresowych)
pół tabliczki czekolady, posiekanej na małe kawałki
1 szklanka suszonej żurawiny oraz orzechów (ja dałam fistaszki, włoskie i płatki migdałów)

Wykonanie:
1. Utrzyj masło z cukrami na puszystą masę.
2. Zmniejsz mikser na niższe obroty i dodaj jajka, jedno po drugim, a następnie ekstrakt waniliowy.
3. W osobnej misce wymieszaj mąkę, sodę i sól.
4. Połącz składniki suche z masą maślano-jajeczną i miksuj do uzyskania jednolitej konsystencji.
5. Dodaj płatki owsiane, a następnie czekoladę, żurawinę i orzechy i mieszaj aż zostaną równomiernie rozprowadzone po cieście.
6. Z ciasta formuj kuleczki nie większe od orzecha włoskiego. Umieść je w plastikowym pudełku i odstaw do zamrażalki na ok. godzinę.
7. Po upływie godziny wyciągnij ciastka i rozłóż je na blachach do pieczenia wyłożonych papierem do pieczenia, bardzo delikatnie ugniatając palcem podczas kładzenia (wystarczy dosłownie jedno muśnięcie, tutaj prezentuję nawet jak to powinno wyglądać).
8. Piecz ciastka w piekarniku nagrzanym do 180 stopni przez 10-12 minut.




Smacznego!

piątek, 4 kwietnia 2014

Cinnabons

Na wstępie zapraszam Was na nowiutki instagram SiwaPiecze. Polecam zafollowować, myślę, że nie pożałujecie ;)
A teraz przechodzę już do części właściwej.
Od kiedy zlikwidowali moje ukochane stoisko z mrożonymi jogurtami, a na ich miejscu powstała jakaś ciastkarnia z drożdżowymi bułkami, myślałam, że już zawsze będę na nią patrzyła z odrazą. Okazało się, że sprawy poukładały się trochę inaczej. A to za sprawą tej niesamowitej woni świeżo pieczonego ciasta drożdżowego, która roznosi się w zasięgu kilku metrów. Cinnabonsy, bo tak nazywają się te gigantyczne bułeczki oblane lukrem, wyglądają obłędnie, a sam ich widok już nas cieszy. Postanowiłam więc odtworzyć ten smak. Postawiłam na najbardziej tradycyjny, cynamonowy wsad z dodatkiem pomarańczy, chociaż możemy je wypełnić różnymi nadzieniami - owocowymi, czekoladowymi albo nawet masłoorzechowymi (och, to musi być cudowne). 


Składniki na ok 12 bułeczek:
1 szklanka letniego mleka
2 i 1/2 łyżeczki suszonych drożdży
70 g bardzo miękkiego masła, pokrojonego
4 i 3/4 szklanki mąki
1/2 szklanki cukru
2 jajka
1 i 3/4 łyżeczki soli
łyżka oleju

Składniki na nadzienie:
2/3 szklanki brązowego cukru
1/4 szklanki cukru
2 kopiaste łyżki cynamonu
2 łyżeczki skórki startej z pomarańcza
2 szczypty kandyzowanej skórki pomarańczowej
60 g miękkiego masła

Składniki na lukier:
25 g miękkiego masła
85 g serka kremowego (polecam Piątnicę)
1 szklanka cukru pudru (wg uznania można dodać mniej lub więcej)
1/2 łyżeczki ekstraktu pomarańczowego

Wykonanie:
1. Mąkę wymieszaj z solą i drożdżami.
2. Dodaj mleko, masło, cukier oraz jajka i miksuj mikserem aż do uformowania ciasta.
3. Ugniataj ciasto rękoma ok. 5-10 minut, aż będzie gładkie i zacznie odklejać się od palców.
4. Górną część ciasta posmaruj olejem, a następnie przykryj je ściereczką i odłóż w ciepłe miejsce na 1-1,5 godziny.
5. Po upływie tego czasu przełóż ciasto na stolnicę obsypaną mąką i rozwałkuj je na prostokąt o wymiarach ok. 30x40 cm.
6. W miseczce wymieszaj oba rodzaje cukrów, cynamon i skórki pomarańczowe, natomiast masłem wysmaruj rozwałkowane wcześniej ciasto.
7. Na warstwie masła równomiernie rozprowadź cynamonowe nadzienie.
8. Zwiń ciasto jak roladę, zaczynając od dłuższego boku. Następnie pokrój je na równe 12 kawałków i umieść je w wysmarowanej tłuszczem i obsypanej mące foremce o wymiarach ok. 25x35 cm.
9. Foremkę przykryj ściereczką i ponownie odstaw w ciepłe miejsce na ok. 45 minut.
10. Po upływie tego czasu włóż formę do piekarnika nagrzanego do 190 stopni i piecz ok. 20-25 minut.
11. W międzyczasie zabierz się za lukier: w misie miksera umieść masło oraz serek kremowy i ucieraj kilka minut aż do powstania jednolitej masy.
12. Cały czas ubijając, dodawaj cukier puder, po 1/4 szklanki na raz.
13. Na koniec dodaj ekstrakt, wymieszaj.
15. Bułeczki polej lukrem kilka minut po wyciągnięciu ich z piekarnika.


Smacznego!

poniedziałek, 31 marca 2014

Kulinarne podróże: Paryż

Po raz drugi już postanowiłam zwierzyć się Wam z moich podróżniczych przygód, które nierozłącznie wiążą się z doznaniami kulinarnymi. Tym razem padło na miasto, które w tym roku odwiedziło chyba 99,9% populacji świata - Paryż. Odwiedziłam je drugi raz w życiu, tym razem odpuszczając wjazd na Wieżę Eiffla, Disneyland i inne przednie atrakcje. Czas wykorzystałam jednak w pełni, skrupulatnie dzieląc go między muzea i jedzenie.
Francja jest ogromnym krajem, bardzo różnorodnym zarówno pod względem geograficznym, kulturowym no i oczywiście kulinarnym. Dlatego uznałam, że w tym wpisie skupiam się tylko na jej centrum - Paryżu. Miejmy nadzieję, że kiedyś będzie mi dane wpaść na przykład do Burgundii lub Prowansji, żeby nacieszyć się wonią tamtejszych ziół. Jeśli tak się wydarzy, macie moje słowo - podzielę się doznaniami.
Wracając do Paryża - chociaż minęło już ponad pół roku (wspaniałe tempo zapracowanej maturzystki), to wciąż pamiętam woń docierającą z tamtejszych piekarni i wystawy, na widok których ciekła ślinka (i nie mam tutaj na myśli jedynie wystaw muzealnych). Niestety nie wszystkim przysmakom udało mi się zrobić śliczną fotkę, więc proszę o wybaczenie.

 Na początek - pieczywo. Dla mnie jest to po prostu najbardziej francuska rzecz we Francji. W zasadzie każda tamtejsza boulangerie, czyli piekarnia, ma niepowtarzalny klimat, szeroki wybór, którym można nacieszyć i oko i podniebienie, a przede wszystkim - cudownie pachnie. Odwiedziłam kilka i na prowadzenie wysuwa się Julien - piekarenka w mojej 8 dzielnicy, niedaleko placu Pigelle oraz Paul - popularna piekarnia sieciowa z ogromnym wyborem pyszności zarówno na słodko jak i na słono. Warto dodać, że Paul to jedno z niewielu miejsc we Francji, w którym zazwyczaj dogadamy się po angielsku bez większych problemów.
Kolejna pyszność prosto z piekarni - croissant (dobrze wszystkim znany rogal), pain au chocolat (francuskie z czekoladą), pain au raisin (ślimak z rodzynkami i masą w stylu budyniowym) oraz nieobecna na zdjęciu petit brioche (mała bułeczka drożdżowa). W Paryżu wcinane jako śniadanie. Ja polecam z dżemem lub marmoladą Bonne Maman - smaczne, w przeróżnych smakach i w uroczych słoiczkach, przywodzących na myśl babcine konfitury.
Quiche - dla mnie niesamowicie francuski przysmak, który był na mojej liście "francuskiego jedzenia, które muszę spróbować". Jest to po prostu tarta na słono z nadzieniem (w moim przypadku szpinakowo-łososiowym) zalanym jajeczno-śmietanową masą. W wersji małej i dużej.
Ślimaki! Z pewnością to, co kojarzy się większości z Was z kuchnią francuską to żaby i ślimaki. Żab jeszcze nie tknęłam, ale na ślimaki się odważyłam. Wrażenia? Gumowe coś o smaku, moim zdaniem, grzybowo-krewetkowym zalane pysznym masełkiem ziołowo-czosnkowym. Ale przynajmniej ciekawe doświadczenie.
MA-KA-RO-NI-KI. Te już nieco sfatygowane po całodniowym bieganiu po mieście. W Paryżu to przysmak kultowy, są praktycznie wszędzie i to w wysokich cenach (ponad 2 euro za jedno maleńkie ciasteczko). Najtaniej, oczywiście, w McDonaldzie. A najdrożej w ojczyźnie makaroników - Laudree. Lecz dla mnie najlepsze są te od Pierra Herme. Biją na głowę wszystkie inne, które próbowałam, zwłaszcza dzięki wspaniałej masie.
Kolejny przebojowy, typowo francuski deser to niewątpliwie crème brûlée. Ze względu właśnie na tę przebojowość, zrobiłam wielki research, aby ustalić, gdzie znajdę ten przysmak w najlepszym wydaniu. Udało mi się ustalić, że taki lokal znajduje się przy Rue de Abbesses i nazywa się Conquelicot. Niestety, nie udało mi się tam dostać, bo kawiarnia była akurat zamknięta, dlatego udałam się na ukochane przeze mnie Montmarte, gdzie wylądowałam w restauracji Le Consulat o urzekającej fasadzie. Pałaszując ten wyczekany deser, starałam się nie myśleć, ile kalorii właśnie pochłaniam. I tak należy robić, bo ten kremowy rarytas o delikatnej, gęstej konsystencji, skropiony karmelizowanym cukrem zasługuje na chwilę zapomnienia ;)

Jako wielbicielka lodów w najoryginalniejszych smakach, gigantycznych gałek i słodkich, chrupiących rożków, nie mogłam przejść obojętnie obok Berthillona. Znajdziecie go w różnych miejscach na terenie całego Paryża, ja zawitałam do tego w kawiarni nieopodal katedry Notre Dame, przy Rue Saint Louis. Warte swojej wysokiej ceny (3,5 euro za jedną gałkę, 6 za dwie) ze względu na bardzo szeroką gamę smaków oraz naprawdę spore porcje. Jeśli nudzą już Was czekoladowe i waniliowe lody, to koniecznie musicie tam wpaść. Podobnym miejscem jest kawiarenka na Montmarte, w której dostępne są takie dobrocie jak smak makaronikowy czy też crème brûlée. Nie pamiętam niestety jej nazwy, ale znajduje się kilka kroków za wspomnianym wcześniej Consulatem. Oprócz lodów skosztujecie tam również...

...Crepes, czyli wielkich naleśników o średnicy 40 cm. Jest to kolejny typowy przysmak Paryżan. Zazwyczaj je się je na wynos, jak drożdżówkę, zwinięte w trójkąt. W zależności od miejsca konsumpcji, możemy je wypróbować w tradycyjnych konfiguracjach z cukrem lub dżemem, ale również i w bardziej zmyślnych - z Nutellą, calvadosem albo na słono.
I na koniec moje największe niespełnione pragnienie - ratatouille. Okazało się, że to bardziej typowo prowansalska niż typowo francuska potrawa i w Paryżu trudno ją raczej osiągnąć. Dlatego, gdy tylko wróciłam do Polski, zrobiłam tę (w moim uznaniu) swoistą odmianę jarskiego lecza we własnym wydaniu. I, uwaga, wyjątkowo Siwa dziś nie tylko piecze, ale także gotuje. Bo w sumie zdarza mi się to codziennie, więc może od czasu do czasu czymś się z Wami podzielę ;) A więc dzisiaj zaczynamy!

Ratatouille
Składniki na porcję dla dwóch osób:
1 bakłażan
2 cukinie
1 żółta papryka
1 zielona papryka
1 cebula
2 ząbki czosnku
2 puszki pomidorów
2 łyżki kaparów (można pominąć)
suszone oregano, tymianek, bazylia, rozmaryn
sól, pieprz
oliwa z oliwek

Wykonanie:
1. Bakłażan i cukinie kroimy wzdłuż i obsypujemy solą. Odstawiamy na parę minut.
2. W międzyczasie kroimy papryki w grubą kostkę. Podobnie postępujemy z bakłażanem i cukiniami.
3. Warzywa wysypujemy na blaszkę wyłożoną papierem do pieczenia, skrapiamy dwiema łyżkami oliwy i obsypujemy rozmarynem, solem i pieprzem. Wkładamy do piekarnika nagrzanego do 200 stopni na ok. 20 minut.
4. Tymczasem na patelni rozgrzewamy oliwę i chwilę podsmażamy na niej kapary.
5. Cebulę kroimy drobno i wrzucamy na patelnię.
6. Gdy cebula się zarumieni, dodajemy pomidory oraz rozgnieciony czosnek. Doprawiamy oregano, tymiankiem oraz bazylią i gotujemy na średnim ogniu ok. 10 minut.
7. Dodajemy podpieczone warzywa i dusimy pod przykryciem ok. 10 minut.
Najlepiej smakuje z pieczywem czosnkowym!
Smacznego!

A więc w tym momencie zakańczam podróż po Paryżu. Oczywiście nie byłam w stanie napisać tutaj o wszystkim, co spróbowałam lub chciałam spróbować, co należałoby zjeść będąc w tej stolicy europejskiej kultury. Zawarłam jednak to, co wywarło na mnie największe wrażenie i jest zdecydowanie godne gorącego polecenia. Niniejszym - polecam i do zobaczenia na kolejnych kulinarnych podróżach! :)

sobota, 22 marca 2014

Biscotti lub też cantuccini z pistacjami i pomarańczą

Równy rok temu pierwszy raz zamoczyłam to niepozornie wyglądające, twarde ciasteczko w herbacie. Gdy je skosztowałam, momentalnie przestało być dziwnym włoskim przysmakiem twardości cegły, którym można zabić, a w najlepszym wypadku połamać zęby. Po zamoczeniu w herbacie, nabrało jednego z bardziej niesamowitych smaków, jakie ja i moje podniebienie mieliśmy okazje doświadczyć. Pochłonęłam bez namysłu kilka pod rząd i zaczęłam rozumieć, dlaczego Włosi wydają na nie majątek.
Dzisiaj prezentuje je w moim wydaniu, z pistacjami i skórką pomarańczową. A, odwołując się do opinii degustatorów, są równie smaczne nasączone herbatą czy kawą jak i na sucho. W związku z tym polecam spróbować w obu wersjach i przekonać się, która jest Waszą ulubioną.
Przepis dedykowany Tokarz, która to pierwsza uraczyła mnie tym ciachem, a dzisiaj staje się jeszcze starsza. Sto lat po raz trzeci!



 Składniki:
100 g pistacji, obranych z łupinek (czyli ok. 200 g pistacji w łupinkach)
20 g kandyzowanej skórki pomarańczowej
starta skórka z jednej pomarańczy
225 g mąki
100 g cukru
2 jajka
1 łyżeczka ekstraktu waniliowego
50 g masła, roztopionego i ostudzonego

Wykonanie:
1. Pistacje wysypujemy na blaszkę i wkładamy do piekarnika nagrzanego do 180 stopni na ok. 8 minut.
2. Po wyciągnięciu pistacji z piekarnika, odstawiamy je do ostudzenia, a następnie siekamy na niezbyt małe kawałki.
3. W misce ucieramy masło, jajka i ekstrakt waniliowy.
4. W osobnej misce mieszamy mąkę, cukier, skórki pomarańczowe i pistacje.
5. Stopniowo wprowadzamy składniki suche do masy maślano-jajecznej, cały czas miksując.
6. Gdy składniki połączą się, przekładamy ciasto na obsypaną mąką stolnicę. Dzielimy je na połowy i formujemy z nich dwa, lekko spłaszczone walce (o długości ok. 20 cm i szerokości 7 cm).
7. Walce przekładamy na blachę wyłożoną papierem do pieczenia i wkładamy do piekarnika nagrzanego do 180 stopni na ok. 20 minut.
8. Po upływie tego czasu, wyciągamy ciasto z piekarnika. Gdy delikatnie przestygnie, kroimy je tak aby uzyskać ciasteczka o kształtach jak na zdjęciu.
9. Ciasteczka przekładamy na blachę, pieczemy ok. 10 minut, następnie przewracamy na drugą stronę i pieczemy ok. 8 minut.


Smacznego!

czwartek, 20 marca 2014

Jagodowe sernikobrownie

Ostatnio czas tak bardzo ucieka między palcami i jak tu znaleźć jeszcze chwilę na pieczenie. Nie sądziłam, że kiedyś dojdę do takiego etapu w życiu, ale oto stało się. Czekam już na maj, koniec maja i wszystko wróci do normy. A jak na razie postaram się te chwile grobowej ciszy zapełniać wspomnieniami z dobrej przeszłości, kiedy to weekend bez przetestowania nowego przepisu nie był weekendem.
Dzisiaj jagodowy sernik przemieszany z najpyszniejszym brownie świata. Pamiętam, że trochę z tym eksperymentowałam i z drżącym sercem obserwowałam przez szybkę piekarnika, jak tam sobie ciasto radzi. Dlatego też podwójna była moja śmierć z zachwytu, gdy je przekroiłam i zobaczyłam ten cudownie intensywny fiolet. Ochcococh!





Składniki na brownie:
3/4 szklanki mąki
łyżka kakao
łyżeczka zmielonej kawy
175 g gorzkiej czekolady
130 g masła
3/4 szklanki białego cukru
1/4 szklanki brązowego cukru
3 jajka
łyżeczka ekstraktu waniliowego


Składniki na sernik:
700 g białego sera
6 jaj
35 dag (1,5 szklanki) cukru (ja dodaję nieco mniej)
10 dag masła/margaryny
2 płaskie łyżki mąki pszennej
2 łyżki kaszy manny (można zastąpić mąką ziemniaczaną)
cukier wanilinowy
250-300 g jagód (mogą być mrożone)


Wykonanie brownie:
1. W rondelku umieść czekoladę, masło i kawę i rozpuść je w kąpieli wodnej aż do uzyskania płynnej, gładkiej konsystencji.
2. Wyłącz palnik, dodaj cukry i mieszaj trzepaczką, aż zaczną się rozpuszczać. Następnie odstaw rondelek do ostygnięcia.
3. Gdy masa osiągnie temperaturę pokojową dodaj 2 jajka i wymieszaj, aż do uzyskania jednolitej konsystencji.
4. Dodaj pozostałe jajko oraz ekstrakt waniliowy i ponownie wymieszaj do połączenia się składników.
5. W osobnej misce wymieszaj mąkę, kakao i sól.
6. Dodaj składniki suche do masy czekoladowej i wymieszaj, używając drewnianej łyżki, aż do powstania gładkiej masy.
7. Wylej ciasto na dno blaszki, wysmarowanej tłuszczem, o rozmiarach ok. 20x30 cm.

Wykonanie sernika:
1. Utrzyj ser (sprawa ułatwiona, jeśli kupujemy sernikowego gotowca w kubeczku).
2. Dodawaj po dużej łyżce sera, cukru i po jednym jajku, cały czas miksując aż masa stanie się jednolita.
3. Do powstałej masy dodaj mąkę, kaszę i cukier wanilinowy. Wymieszaj.
4. Dodaj roztopione i wystudzone masło.
5. Całość dokładnie wymieszaj.
6. Cały czas miksując, stopniowo wprowadzaj jagody.
7. Gdy masa będzie w miarę jednolita, przelej ją na przygotowany wcześniej spód czekoladowy. Aby uzyskać kawałki brownie wewnątrz sernika, możesz delikatnie wymieszać całość przy użyciu widelca.
8. Piecz ok. 45-60 minut w 170 stopniach.


Smacznego!

P.S. Drogi T, żeby już więcej nie było, że jestem zła i nic nie dodaję, to następny wpis będzie z dedykacją dla Ciebie.

piątek, 31 stycznia 2014

Przepyszne muffiny z masłem orzechowym

Trochę mnie tu nie było, ale cóż... ujmując to bardzo poetycko, w życiu bywa jak w kuchni. Czasem jeden nieudany wypiek, jeden zakalec zniechęca do dalszego pichcenia i sprawia, że nie chcemy już nawet spojrzeć na piekarnik. Każdy zna chyba to uczucie ;) Ale w takim momencie zdecydowanie nie wolno się poddawać. Trzeba cisnąć dalej, uczyć się na błędach i dążyć do perfekcji. A potem delektować się swoim pysznym ciachem.
Dlatego dzisiaj dzielę się z Wami przepisem-palce-bardzo-lizać. Muffiny z masłem orzechowym wewnątrz i na zewnątrz, które zebrały mnóstwo słów uznania i zachwytu wśród moich przyjaciół i jednocześnie najważniejszych krytyków kulinarnych. Wobec tego nie pozostaje Wam już nic innego jak tylko wpaść do kuchni i cisnąć!


Składniki na ok. 20-25 muffinów:
1 i 3/4 szklanki mąki
1/4 łyżeczki sody
3/4 łyżeczki proszku do pieczenia
1/2 łyżeczki soli
150 g masła, w temperaturze pokojowej
1 i 1/3 szklanki cukru
2/3 szklanki masła orzechowego
3 jajka
1/2 łyżeczki ekstraktu waniliowego
1/2 szklanki śmietany 12% lub 18%
3/4 szklanki posiekanych orzeszków ziemnych

Składniki na masę:
1 szklanka cukru pudru
1 szklanka kremowego masła orzechowego
5 łyżek masła, w temperaturze pokojowej
3/4 łyżeczki ekstraktu waniliowego
1/4 łyżeczki soli
1/3 szklanki śmietany 30% lub 36%

Wykonanie muffinów:
1. Zmieszaj mąkę, sodę, proszek do pieczenia i sól.
2. Mikserem utrzyj masło oraz cukier na puszystą masę.
3. Stopniowo do masy maślanej wprowadzaj masło orzechowe, zmniejszając obroty miksera na niskie.
4. Dodawaj jajka, jedno po drugim.
5. Dodaj ekstrakt waniliowy oraz składniki suche i mieszaj aż do powstania gładkiej konsystencji.
6. Wprowadź śmietanę oraz orzeszki i wymieszaj.
7. Przełóż masę do przygotowanych foremek (niech wypełniają ok. 3/4 ich objętości).
8. Piecz w piekarniku nagrzanym do 190 stopni przez 22 minuty.

Wykonanie masy:
1. Zmiksuj cukier, masło, masło orzechowe, ekstrakt waniliowy i sól na gładką masę.
2. Dodaj śmietanę i miksuj na wysokich obrotach aż do uzyskania puszystej masy.
3. Gotową masę przełóż do szprycy i wyłóż na wystudzone muffiny.
Przechowuj w chłodnym miejscu, a najlepiej zjedz od razu ;)


PS. Rekomenduję pyszne amerykańskie masło orzechowe Jif. Gdyby ktoś akurat wybierał się na przejażdżkę do Stanów, to może mi je przywieźć, przyjmę z otwartymi ramionami!
PS2. To już pięćdziesiąty przepis na tym blogu! <3

Smacznego!

wtorek, 17 grudnia 2013

Gwieździsta rolada pistacjowa z powidłami

Już od bardzo dawna chodziła za mną ochota na zrobienie rolady. Nie byłam co do niej przekonana, bo ani żaden ze smaków do mnie w pełni nie przemawiał ani technika wykonania nie wydawała mi się zbyt prosta. Kiedy jednak przypomniałam sobie o patencie Cukrowej Wróżki na zdobienie rolad, od razu uznałam, że będzie to idealny pomysł na bardzo świątecznie udekorowaną pyszność. Smak? Zwykły biszkopt byłby zbyt prosty, więc może... uczynimy go pistacjowym, a środek wypełnimy powidłami? Moim zdaniem traf w dziesiątkę.



Składniki na masę do wzorków:
1 białko
3 łyżki cukru pudru
4 łyżki mąki
20 g masła
odrobina barwnika czerwonego i zielonego

Składniki na roladę:
3 jaja
1/2 szklanki cukru
1/2 szklanki i 2 łyżki mąki
60 g masła, roztopionego i przestudzonego
75 g obranych pistacji
3/4 szklanki powideł śliwkowych

Wykonanie wzorków:
1. Mieszamy białko z cukrem, mąką i masłem.
2. Masę dzielimy na dwie połowy i w jednej rozprowadzamy barwnik czerwony, a w drugiej zielony.
3. Przekładamy masę w jednym kolorze do szprycy z płaską końcówką i wykonujemy nią wzorki na blasze (ok. 20x30 cm) wyłożonej papierem do pieczenia. Tak samo postępujemy z drugim kolorem.
4. Blaszkę odkładamy do lodówki minimum na 15 minut.

Wykonanie rolady:
1. Rozdzielamy żółtka od białek.
2. Białka z dodatkiem szczypty soli ubijamy na sztywną pianę.
3. Do ubijanych białek stopniowo wprowadzamy cukier, a następnie pojedynczo żółtka.
4. Wlewamy masło, miksujemy.
5. Pistacje mielimy w malakserze, mieszamy je z mąką, a następnie wprowadzamy do masy jajecznej, mieszając dokładnie, ale delikatnie drewnianą łyżką.
6. Ciasto wylewamy na wcześniej przygotowany papier ze wzorkami, wyrównujemy łopatką.
7. Pieczemy w piekarniku nagrzanym do 180 stopni przez 10-12 minut.
8. Po upływie tego czasu wyciągamy biszkopt i odkładamy go na chwileczkę do wystudzenia.
9. W tym czasie przygotowujemy stolnicę - obsypujemy ją lekko cukrem pudrem.
10. Kładziemy biszkopt na stolnicy, zdecydowanym ruchem przewracając go na drugą stronę (tak, abyśmy zobaczyli wzorek). Odklejamy od niego papier do pieczenia.
11. Ponownie przewracamy biszkopt i na jego stronę pozbawioną wzoru wykładamy powidła.
12. Rolujemy roladę i odstawiamy do ostudzenia, a potem na godzinę do lodówki.


Smacznego!